środa, 15 lipca 2009

Co się robi latem w Łodzi i nie tylko

Miasto z warszawskimi tabliczkami z nazwami ulic i slumsami w śródmieściu zamiast na peryferiach. Tu się robi muzeum i dyskotekę w fabryce, a samoloty z tutejszego lotniska latają tylko do Tel Awiwu. Witajcie w Łodzi.



1. lipca 2009, brama przy ul. Północnej.

Jest kilka takich bram, które od razu zwracają twoją uwagę. Różne rzeczy przykuwają wzrok, widok na przestrzał, dużo zieleni, albo właśnie kupa cegieł i wyjątkowy syf. W tej jest wszystkiego po trochu. Od razu chce się wejść i podejrzeć. Nie wszystkich tak ciągnie?



1. lipca 2009, widok z bramy na Pałac Poznańskiego

A zaraz po opuszczeniu tej bramy widać dumę Łodzi - Pałac Izraela Poznańskiego, jednego z twórców naszej bawełnianej potęgi. Cudaczna ta rezydencja
- podobno Poznański spytany przez architekta, w jakim stylu chce mieć posiadłość, odparł: - Stać mnie na wszystkie.
Podoba mi się, jak wychyla się zza odrapanego muru. W
środku jest teraz wystawa o kulturze chasydów.



1. lipca 2009, fabryka Poznańskiego

Kolejna duma łodzian - ogromna przędzalnia z czerwonej cegły. Noc w niej kosztuje ponad 200 euro, bo teraz mieści się tam czterogwiazdkowy hotel. Wewnątrz dosyć odważny industrial, jak na luksusowy obiekt. Uwaga - do końca września jedyne 90 euro za nocleg. Ceny pamiętam z dni otwartych, bo na stronie internetowej ich nie ma.



1. lipca 2009, czasowo przesunięty przystanek autobusowy Łódź Kaliska

Na koniec czerwono - żółty autobusik, ujęcie spod ociekającej deszczem estakady nad dworcem. Kolory autobusu jak w Warszawie. Tylko w Warszawie nie ma numeru 99 i autobusy jeżdżą na pętlę, a nie na krańcówkę.